Mózg na zakupach

Dlaczego wracamy z galerii handlowej z kolejną, właściwie zbyteczną bluzką, parą butów czy spodni?

 

 
 
 

Dlaczego podjęliśmy decyzję o tym zakupie? Okazuje się, że to nie my, to nasze mózgi kupują za nas. Chętnie wykorzystują to właściciele sklepów. Kupowanie to narkotyczna przyjemność – do takiego wniosku doszedł neurolog profesor Brian Knutson z Uniwersytetu Stanforda pracujący nad nową dziedziną nauki, zwaną neuroekonomią. Przebadał on grupę ludzi, poddając ich rezonansowi magnetycznemu (sprawdzającemu aktywność mózgu) w trakcie wirtualnych zakupów. Podczas tych zakupów na komputerze wyświetlano produkty oraz ceny. Rezultaty badania były zdumiewające.

Okazało się, że kiedy robimy zakupy, najaktywniejsza jest część mózgu zwana jądrem półleżącym, czyli ten sam ośrodek, który odpowiada za uzależnienia, np. od narkotyków. Jądro półleżące w mózgu jest wrażliwe na dopaminę – hormon szczęścia, dlatego zakupy sprawiają nam wiele radości. Kiedy natomiast pokazywano badanym cenę, uaktywniał się w głowie inny rejon, tzw. wyspa z bocznej bruzdy kory mózgowej. Aktywuje się ona wyłącznie podczas kontaktu człowieka z pieniędzmi. Choć nasze decyzje sklepowe wydają się czasami nieracjonalne i niemądre, tak naprawdę są wynikiem złożonych reakcji chemicznych w mózgu.

Podczas zakupów w naszym umyśle trwa nieustanna walka. W zależności od tego, który z ośrodków wyśle mocniejszy sygnał, wrócimy do domu z jakimś nowym zakupem albo zrezygnujemy z niego.Wszelkie karty płatnicze, czyli plastikowe pieniądze, są traktowane przez nasz mózg jak nieprawdziwe. Podczas płacenia kartą płat wyspowy, odpowiedzialny w mózgu za poczucie straty przy wydawaniu pieniędzy, zostaje znieczulony, a wygrywa pokusa kupowania. Osoby korzystające z kart kredytowych zadłużają się znacznie częściej, ponieważ nie odbierają ostrzeżeń z mózgu.

Właściciele marketów znają wiele ciekawych sztuczek, mających skłonić nas do zakupów. Wystarczy umieścić na produkcie dowolnie wysoką cenę, przekreślić ją i napisać nową, niższą. Sprzedaż wzrasta 200 procent. Tak właśnie dajemy się nabierać. W sklepach funkcjonuje tzw. złota strefa – miejsce na półce na wysokości wzroku przeciętnej kobiety. Każdy towar ustawiony na takim regale sprzedaje się w 100 procentach.

W supermarketach kuszące nas stosy jedzenia pobudzają do zakupów. Każdy towar w promocji kupujemy chętniej, ponieważ wydaje nam się, że jego cena na pewno jest niższa od rzeczywistej. Podczas każdej takiej akcji sklepy notują ponad 30 procentowy wzrost sprzedaży.

Sklepy dbają o klimatyzację, prowokują nas także do zakupów stosując przyjemne zapachy. Szczególnym zapachem jest aromat kawy, która pobudza jądro półleżące, odpowiedzialne za chęć robienia zakupów. Dzięki aromatowi kawy kupujemy o 20 procent więcej.

Ciekawostka
Po przebadaniu grupy kobiet z biur maklerskich, które obracają ogromnymi sumami, okazało się, że w zimnych pomieszczeniach giełdy ich zmysły są wyostrzone. Bardziej wtedy zwracają uwagę na ryzyko utraty zbyt dużej ilości pieniędzy lub złej lokaty. Tymczasem te same kobiety podczas zakupów w sklepie obuwniczym, w którym panuje ciepła i przyjazna atmosfera, czuły się bezpieczniej, a ich mózgi przestały je ostrzegać przed groźbą utraty gotówki.

Zauważcie, że w sklepach nie ma zegarów. Sączy się natomiast miła dla ucha muzyczka. Klientom nie można przypominać, że czas biegnie i spędziliśmy na zakupach mnóstwo czasu. Zakupy powinny trwać wiecznie!

Opracowanie: Ania

Skomentuj

comments