Wisła blisko finału

Nafciarze pewnie pokonali siódemkę MMTS-u Kwidzyn 30:23 (15:9) i już tylko jeden mały krok dzieli ich od awansu do finału fazy play-off. Niedzielny mecz był już bardziej wyrównany niż spotkanie sobotnie, lecz zwycięstwo mistrzów Polski ani przez chwilę nie było zagrożone.

 

Bardzo dobre spotkanie rozegrał Marcin Wichary, który aż dziewiętnaście razy wychodził zwycięsko z pojedynków z zawodnikami gości.

Początek niedzielnego spotkania był łudząco podobny do sobotniego. Przez ponad pięć minut zawodnicy żadnej ze stron nie potrafili znaleźć drogi do bramki przeciwnika. Dopiero indywidualna akcja Nikoli Eklemovicia w szóstej minucie spotkania rozwiązała worek z bramkami. Nafciarze zaczęli dominować na parkiecie i systematycznie powiększać przewagę, która pozwoliła im na swobodną kontrolę wydarzeń na parkiecie. W płockiej bramce znakomicie spisywał się Marcin Wichary, który do dwunastej minuty dał się pokonać tylko z rzutu karnego. Szczelna obrona płocczan pozostawała nie do przejścia dla gości. We wspomnianej, dwunastej minucie po rzucie Bostjana Kavasa na tablicy świetlnej pojawił się rezultat 6:1 na korzyść Wisły.

Po bramce Słoweńca trener przyjezdnych Krzysztof Kotwicki poprosił o czas. Wzięta przerwa na żądanie wprowadziła nieco spokoju w poczynania przyjezdnych, którzy od tego momentu starali się dotrzymywać kroku Nafciarzom. W kolejnych minutach obraz gry nie uległ zmianie. Podopieczni Larsa Walther grali spokojnie i w pełni kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. Zawodnikom MMTS-u nie sposób odmówić było ambicji i chęci walki, jednak gdy dochodzili do sytuacji rzutowych, w większości przypadków na ich drodze stawał golkiper płocczan, Marcin Wichary.

W dwudziestej pierwszej minucie przewaga płocczan stopniała do czterech oczek (10:6), a trener Lars Walther poprosił o przerwę na żądanie. Po wznowieniu gry mistrzowie Polski zaczęli grać rozważniej i co najważniejsze – skuteczniej w ataku. W 29. minucie najskuteczniejszy tego wieczoru w szeregach wiślaków Bostjan Kavas (5 bramek) wyprowadził gospodarzy na sześciobramkową przewagę i tym samy ustalił wynik po pierwszych trzydziestu minutach na 15:9.

Nafciarze rozpoczęli drugą część spotkania koncertowo. Twarda gra obronna kierowana przez duet Kwiatkowski – Twardo oraz skuteczność pod bramką przeciwnika pozwoliły wyjść Nafciarzom po golu Christiana Spanne na dziewięć bramek przewagi (35 min.). Potem do głosu zaczęli dochodzić goście, którzy zanotowali kolejne trzy trafienia. Dodatkowo pomiędzy 40 a 43 minutą kolejne trzy trafienia dołożył rzutami ze skrzydła Damian Kostrzewa (20:15 43 min.) i szkoleniowiec gospodarzy został zmuszony poprosić o przerwę na żądanie.

Wzięty czas podziałał mobilizująco na gospodarzy, którzy ponownie zaczęli systematycznie powiększać swoją przewagę i dzięki dwóm trafieniom z rzędu Joakima Backstroma osiągnęli ponownie osiem bramek przewagi (24:16, 47 min.). Płocczanie dowieźli wysokie prowadzenie do końcowego gwizdka, pomimo iż od 56. minuty musieli sobie radzić bez Adama Twardo, który otrzymał czerwoną kartkę. Ostatecznie wynik pojedynku na 30:23 ustalił Backstrom.

Dwa zwycięstwa Nafciarzy stawiają ich w bardzo korzystnej sytuacji przed przyszłotygodniowym, trzecim spotkaniem półfinałowym w Kwidzynie. Wszyscy liczą, że wiślacy „popsują” otwarcie nowej hali w Kwidzynie i już w sobotę zapewnią sobie awans do finału. Po weekendowych spotkaniach cieszy fakt powrotów do pełnej sprawności zarówno Pawła Paczkowskiego, jak i Piotrka Chrapkowskiego, którzy zanotowali kilka trafień i pokazali się z dobrej strony.

Wisła Płock – MMTS Kwidzyn 30:23 (15:9)

Wisła: Wichary, Seier – Backstrom 4, Spanne 4 (1), Wiśniewski 3, Kwiatkowski 1, Toromanović 1, Syprzak 2, Chrapkowski 2, Eklemović 1, Kubisztal 2, Kavas 5, Dobelsek 3, Twardo 1, Paczkowski 1
MMTS: Suchowicz, Szczecina – Rombel, Seroka, Daszek 4, Kostrzewa 5, Peret 3, Krieger 2, Mroczkowski 1, Orzechowski, Sadowski, Adamuszek, Rosiak 1, Łangowski 3, Waszkiewicz 4 (3)
Widzów: 2000

Źródło: www.nafciarze.nazwa.pl

Skomentuj

comments