“Musimy zachować spokój” – rozmowa z Christianem Spanne przed finałami MP

Już w ten weekend pierwsze mecze finałowe o mistrzostwo Polski zagrają ekipy Vive Targów Kielce i Wisły Płock. Przed tymi potyczkami rozmawialiśmy ze skrzydłowym Wisły, Christianem Spanne, który opowiada nam o poprzednich spotkaniach, swojej formie oraz o tym, co będzie kluczem do zwycięstwa.
 
 

Michalina Chabowska (NiceSport.pl): To twoje pierwsze mecze finałowe w polskiej lidze, jak się czujesz przed nimi?

Christian Spanne (skrzydłowy Wisły Płock): Musze przyznać, że przed tymi spotkaniami czuję się dobrze. Oczywiście patrząc na swoje ciało widzisz że masz problemy to tu, to tam i przez to odczuwasz, że to już koniec sezonu. Ale mimo wszystko, patrząc na okoliczności tego meczu czuję się w porządku.

Znaczną część sezonu grałeś praktycznie bez zmiennika, bo kontuzjowany jest Arek Miszka, więc odczułeś sezon bardzo mocno. Nie czujesz się bardzo zmęczony fizycznie?
Jeżeli zapytałabyś mnie o to dwa tygodnie temu, zapewne odpowiedział bym, że jestem niesamowicie zmęczony. Teraz jednak mieliśmy kilka dni przerwy, nie graliśmy przez pewien czas meczów, więc moje ciało i kondycja powróciły do normalnej formy i jestem gotowy do walki!

Najbliższe spotkania nie będą dla Ciebie pierwszą szansą, aby zostać mistrzem kraju, bo grając jeszcze w Norwegii zdobywałeś mistrzostwo trzy razy.
Dokładnie, to nie będzie mój pierwszy raz. Z Drammen zawsze walczyliśmy o pierwsze miejsce w Norwegii, a także kilka razy wygraliśmy puchar kraju, więc gra w ważnych spotkaniach nie jest dla mnie niczym nowym. Jednakże Polska i polscy fani to wciąż coś innego, więc będzie to dla mnie naprawdę miłe doświadczenie.

W tym sezonie mierzyliście się z Kielcami trzy razy i przegraliście każdy z tych meczów. Macie zamiar coś zmienić tym razem w swojej grze?

Tym razem mecz będzie niezwykle ważny. Dlatego też musimy dobrze ustawić obronę i trzymać się naszych założeń taktycznych. Musimy też na pewno zachować spokój, nawet jeżeli gdzieś tam w głowach mamy ten fakt, że tracimy do nich kilka bramek i co najważniejsze, musimy oczywiście zagrać jako zespół. Kielce na papierze są mocniejszym zespołem, ale jak wiemy to jest sport i wszystko może się zdarzyć.

Wydarzyło się rok temu, Wisła zdobywając mistrzostwo sprawiła wielką niespodziankę, możecie zrobić to i teraz? Obecnie ponownie wśród ekspertów ze świecą szukać kogoś, kto by postawił na Wisłę.
Oczywiście, że myślimy, że jesteśmy w stanie wygrać! Nie jedziemy do Kielc, żeby dać Vive dwa spotkania przewagi. Eksperci mówili dokładnie to samo rok temu, że Wisła nie ma szans, że Vive jest faworytem. Ja mam nadzieję, że za około dwa tygodnie zobaczymy, że historia lubi się powtarzać.

Co jest więc twoim zdaniem kluczem do pokonania Kielc, gdzie jest ich słaby punkt?
Nie widzę w tym zespole zbyt wielu słabych punktów. Mają praktycznie na każdej pozycji dobrego zmiennika, ale także ciąży na nich duża presja, która będzie działała na naszą korzyść. Kluczem do sukcesu będzie defensywa, nasi bramkarze i kontrataki. A także to, żebyśmy to my dyktowali tempo gry.

W poprzednich meczach mogliśmy zauważyć małe spięcia na linii Christian Spanne – zawodnicy Vive. Teraz kiedy stawka jest jeszcze wyższa możemy spodziewać się jakiegoś rozlewu krwi?
Były jakieś różnice zdań w ferworze walki, nieporozumienia i rzeczy w tym stylu, ale to nie jest tak, że chodzę i nienawidzę a to tego chłopaka, a to tego. To są jednak finały, całkiem inne spotkania od tych, które graliśmy wcześniej w lidze, więc sądzę, że w rezultacie będzie dużo walk z obu stron.

Rok temu po zdobyciu mistrzostwa Lars Walther powiedział, że drużyna uwierzyła w sukces po przegranym sromotnie finale Pucharu Polski z Kielcami. W tym roku również ponieśliście porażkę, ale czy miała ona ponownie taki wpływ na zespół?
Nie sądzę, że to miało jakiś ogromny wpływ na drużynę. Należy jednak zauważyć moim zdaniem, że w ciągu sezonu gramy coraz lepiej. W tym sezonie przyszło kilku nowych graczy i to normalne, że potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby się poznać nawzajem i zgrać.

Jak oceniasz więc szanse w finale w procentach?
Powiedziałbym 60-40% da Kielc.

Autor: Michalina Chabowska | NiceSport.pl

Skomentuj

comments