Ivan Pesić zatrzymuje Wiślaków

Tydzień temu Anders Petersen, tym razem Ivan Pesić. Nafciarze przegrali z Mariborem Branik 23:26, a chorwacki bramkarz był bez wątpienia ojcem sukcesu Słoweńców.

 Na początku po Wiślakach nie było widać trudów długiej podróży z Płocka do Mariboru. Wicemistrzowie Polski dobrze weszli w mecz, znakomicie funkcjonowała obrona, którą skutecznie wspierał Marin Šego. Jego udane interwencje nie szły na marne, bo Nafciarze szybko objęli prowadzenie 4:1.

Niestety kolejne minuty nie były już tak dobre, a to głównie za sprawą braku skuteczności w ataku pozycyjnym. Płocczanom brakowało pomysłu na sforsowanie szczelnej obrony gospodarzy, którzy z zimną krwią wykorzystali przestrzelone rzuty i niecelne podania naszej drużyny, wychodząc na prowadzenie w 16. minucie 6:4. Na serię pięciu straconych bramek z rzędu musiał zareagować trener Lars Walther, który położył na stoliku sędziowskim zieloną tabliczkę. Nie minęło pięć minut, a sytuacja się odwróciła. Nafciarze trzykrotnie trafili do bramki Ivana Pesicia i tym razem to szkoleniowiec gospodarzy poprosił o czas dla swoich podopiecznych.

Po wznowieniu gry wicemistrzowie Polski nie byli w stanie ustrzec się błędów w obronie, a i w ataku coraz częściej przegrywali pojedynki ze znakomicie dysponowanym tego dnia Pesiciem. Akcjom naszych zawodników brakowało dynamizmu, a ich bramki były coraz częściej efektem indywidualnych zagrań, niż składnej wymiany podań. Kiedy wydawało się, że na przerwę zejdziemy przy jednobramkowym prowadzeniu, rzutem wolnym bezpośrednim Marina pokonał Marko Tarabochia, co z pewnością nie poprawiło humorów Nafciarzy.

Niestety przerwa nie odmieniła Orlen Wisły. Nafciarze regularnie przegrywali pojedynki z Pesiciem, którego już w tym momencie można było uznać za bohatera tego meczu. Niemoc strzelecka naszych zawodników zaowocowała czterema trafieniami ze strony gospodarzy i po chwili wszyscy zeszli na minutową przerwę na życzenie Walthera (18:14). Naszą sytuację polepszył nieco Nenadić, jednak i on nie potrafił przechytrzyć Pesicia z siedmiu metrów. Wcześniej pojedynki z Chorwatem przegrali Ghionea i Spanne, a chwilę później także Kubisztal!

Na kwadrans przed końcem Nafciarze przegrywali już czterema bramkami, a Pesić skutecznie odbierał im chęć do gry. Šego i Nenadić to było zdecydowanie za mało, aby liczyć na sukces w dzisiejszym pojedynku. Ostatecznie niebiesko-biało-niebiescy przegrali z Mariborem Branik 23:26 i ich sytuacja w grupie po trzech kolejkach jest daleka od oczekiwanej.

Zapis relacji live na www.live.sprwislaplock.pl

RK MARIBOR BRANIK – ORLEN WISŁA PŁOCK 26:23 (13:13)

RK Maribor: G.Cudic (17% 1/5, 0/1 k), I.Pesic (49% 14/31, 3/4 k) – M.Sostaric(2), T.Sok(2), R.Simic(2), S.Razgor(3, 1/1k), M.Pucnik, M.Ostir, M.Mlakar(1), M.Mirkovic(1), N.Spelic(7), A.Stefanic(2), M.Svalina, M.Tarabochia(1), M.Zarabec(5, 0/1k)

Orlen Wisła: M.Šego (41% 17/42, 1/2 k) – A.Wiśniewski(2), V.Ghionea(6, 2/3k), C.Spanne, M.Toromanović(1), K.Syprzak(1), A.Twardo(1), P.Paczkowski(2), P.Nenadić(7, 0/1k), M.Kubisztal(1, 0/1k), B.Kavaš, F.Ilyés, N.Eklemović(2)

Upomnienia: M.Pucnik, M.Mirkovic, N.Spelic – A.Wiśniewski, P.Paczkowski, M.Toromanović

Kary: RK Maribor 2 min (M.Svalina 2 min) – Orlen Wisła 10 min (F.Ilyés 6 min, P.Nenadić 2 min, M.Toromanović 2 min)

Źródło: www.sprwislaplock.pl

Skomentuj

comments