Wystawa kolekcji Andrzeja Kwasiborskiego

Henryk_Zarski_Wakacje_1999Gromadzona od ponad 10 lat, nie jest tylko zwykłą kolekcją. Kryją się za nią ludzkie historie, niezwykłe podróże i – pielęgnowane latami – przyjaźnie z artystami.

Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki zaprasza na pierwszą retrospektywną wystawę kolekcji Andrzeja Kwasiborskiego. Wernisaż rozpocznie się w piątek 21 czerwca o godz. 18 w Domu Darmstadt. Wstęp wolny.

Na kolekcję AK składają się na nią prace takich artystów jak:

Renata Bujak, Henryk Żarski, Tomasz Sitkowski, Marek Świetlik, Adam Dembiński, Włodzimierz Rosłon, Roman Rutkowski, Krzysztof Wiśniewski, Bogdan Ziętek, Maria Wnęk, Tomasz Jezierzański, Tadeusz Głowala, Mikołaj Blachowski, Genowefa Magiera, Adam Niedzgorski, Radosław Pytelewski, Władysława Irańska, Mirosław Śledź, Piotr Jan Bedyński, Damian Rebelski, Paweł Garncorz, Władysław Wałęga, Erwin Sówka, Józef Chełmowski, Władysław Luciński, Jerzy Sewina, Marianna Razik, Wiktor Chrzanowski, Wanda Krawczuk, Jan Nowak, Eugeniusz Brożek.

Andrzej Kwasiborski, płocczanin, jest jednym z największych amatorów sztuki brut i naiwnej w kraju. Jednym z nielicznych kolekcjonerów, których nie interesuje wyłącznie gromadzenie prac, ale również promocja jej twórców w Polsce i za granicą oraz ich los. Jest w stałym kontakcie z artystami. Często ich odwiedza, pisze. Z wieloma – m.in. Erwin Sówka, Władysław Wałęga, Damian Rebelski – przyjaźni się od lat.

Jak sam podkreśla – samo zbieranie dzieł sztuki nie dawało mu pełnego zadowolenia. Dlatego od 2002 roku zaczął wydawać publikacje poświęcone autorom, których stałymi składowymi były: nota biograficzna, zdjęcie artysty i kilka reprodukcji. Samizdatowe wydawnictwa rozsyła do muzeów, galerii i ludzi związanych z branżą sztuki, by świat się dowiedział o istnieniu tych wspaniałych ludzi. Do dziś ukazało się 35 zeszytów wydawnictwa AK.

Erwin Sówka (ur. 18 czerwca 1936 w Giszowcu w rodzinie górniczej) – polski malarz prymitywista, emerytowany górnik kopalni „Wieczorek” w Janowie. Jedyny żyjący twórca i członek „Grupy Janowskiej”. Kiedy z grupy odszedł Teofil Ociepka, wyznaczył go na swojego następcę jako poważnie podchodzącego do okultyzmu, mistyki i śląskiego genius loci. W swojej twórczości nawiązuje do mitów górniczych i kultury starożytnego wschodu. Przedstawia głównie akty kobiece na tle Nikiszowca, ogródków działkowych, górników i ich mieszkań.

Osiągnął światowy rozgłos. Jego prace prezentowane były w kraju i za granicą m.in. we Francji, Włoszech, i Chorwacji, a odnaleźć je można w zbiorach m.in.: Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Śląskiego w Katowicach oraz w wielu polskich i zagranicznych kolekcjach prywatnych. Posiada biogram w Światowej Encyklopedii Sztuki Naiwnej.

Henryk Żarski – Nikifor z Pakówki – (ur. w 1944 w Jaberwalen w Niemczech). Przywieziony do Polski w 1947 roku, przez lata „wędrował” po kolejnych placówkach opiekuńczych. Od 1962 roku mieszka w DPS w Pakówce. Posługuje się głównie temperami i akrylami malując na papierze i płótnie. Tematyka obrazów Żarskiego.
Jego prace znajdują się w: Collection de L’ Art Brut w Lozannie, Henry Boxer Galery w Londynie, w kolekcji Oto Ja w Płocku, a także w Galerii d’art Naif w Krakowie oraz licznych zbiorach prywatnych w Polsce i za granicą.

Art brut – definicja

Kiedy mówimy o art brut1 [czyt. art brut], najlepiej odwołać się do definicji Jeana Dubuffeta, który jest twórcą pojęcia i jej pierwszej definicji (1949). Pojęcie „art brut” powstało, aby określić „wytwory”, tj. rysunki, obrazy, rzeźby w drewnie i w kamieniu, asamblaże. Chodzi o „wytwory”, a nie o „dzieła”, realizowane przez „autorów” a nie przez „artystów” – które zaczął kolekcjonować latem 1945. Wytwory te – twierdził Dubuffet – wynikają z wyobraźni, z „siebie samych” – nie zawdzięczając czegokolwiek jakiemukolwiek nauczaniu lub modelowi pochodzącemu od innej osoby, pochodzą „z własnych pokładów” twórcy na bazie „jego własnych impulsów”. Są tworzone przez osoby nieskażone jakąkolwiek edukacją artystyczną lub kulturą intelektualną.

Dziś możemy powiedzieć, że to wszelkie formy sztuki tworzonej nieprofesjonalnie i spontanicznie przede wszystkim przez osoby dotknięte chorobą psychiczną (artyści, chorzy psychicznie, schizofrenicy) oraz szeroko rozumianych prymitywistów jako twórców bez wykształcenia artystycznego, często w ogóle niewykształconych, wizjonerów z tzw. marginesu społecznego.

Bardzo często brut jest używane jako synonim słów „naiwny” czy zjawiska określanego we Francji jako art singulier (z fr.– charakterystyczny, niepowtarzalny, niespotykany, wybitny, szczególny).

Artystę singulier z artystą brut łączy na pewno to, że obaj są wykluczeni, znajdują się poza oficjalnymi nurtami w sztuce. Jednak pierwszy jest „artystą” – świadomy znaczenia i istnienia tego słowa, drugi zaś „twórcą” za takiego się nie uważającym, nie mającym świadomości „bycia artystą”. Dla pierwszego tworzenie to kwestia spontaniczności, dla drugiego – „przeżycia”.

Daleko też twórczości brut do sztuki naiwnej. Pierwsza to twórczość podświadoma, pochodząca z najbardziej odległych i skrywanych pokładów ludzkiej duszy, sztuka „mroku”, “wrota snów i podświadomości”. Druga to sztuka „światła”, będąca afirmacją życia, fascynująca się naturą i światami fantastycznymi, to „wrota wyobraźni”.

Artysta brut, mimo swej nazwy, nie myśli o sobie jako o artyście, równie obce jest mu pojęcie kariery. Nie ma żadnego planu, zarówno dotyczącego jego samego, jak i jego dzieł. Tylko jego obsesja, jego instynkt i wolność pozwalają mu wyrażać się, w odosobnieniu, w cierpieniu, strachu, ten obcy, który tkwi w nim. To kwestia przeżycia. Najbardziej znanym przedstawicielem jest Adolf Wölfli, Aloise Corbaz czy Facteur Cheval.

Artysta naiwny – pod tą nazwą można odnaleźć twórców samorodnych, pozostających na marginesie ruchów artystycznych, zwykle wywodzących się z tradycji rzemiosła i rękodzieła ludowego. Starają z wielką pieczołowitością oddać rzeczywistość, nie zważając jednocześnie na wszelkie reguły i konwencje, np. zasady perspektywy, proporcje, etc. Najbardziej znanym przedstawicielem jest Celnik Rousseau, uwielbiany przez Picassa, Apollinaire’a oraz kolekcjonera i krytyka Wilhelma Uhde.

Historia Art Brut

112 lat temu odbyła się pierwsza wystawy pacjentów zakładu dla chorych psychicznie; 67 lat Jean Dubuffet wymyślił termin art brut, 36 lat powstało na świecie pierwsze muzeum mu poświęcone, 2 lata temu takie muzeum powstało we Francji.

Sztuka Brut istniała zawsze. Jednak dopiero na początku XX wieku podjęto pierwsze wysiłki, aby ją zachować. To wtedy, niektórzy z ówczesnych psychiatrów zaskoczeni wytworami swoich pacjentów, decydują się stworzyć im warunki do dalszego tworzenia, jednocześnie zbierając te prace jako dokumentacje medyczną potrzebną do wypracowania diagnozy i zlecenia właściwej terapii.

W 1907 roku, w Paryżu, pod pseudonimem „Marcel Réja”, doktor Paul Meunier opublikował „L’art chez les fous” (Sztukę szalonych). Dr Morgenthaler ze szpitala w Waldau napisał monografię poświęconą jednemu, niezwykłemu pacjentowi – Adolfowi Wölfli’em2 – dziś ikonie art brut.
W 1922 roku lekarz Hans Prinzhorn3 – który został psychiatrą po tym jak jego żona została zamknięta w zakładzie dla chorych psychicznie – wydał „Ekspresje szaleństwa” – książkę, która inspirowała takich artystów jak Max Ernst czy Andre Breton. Tego ostatniego do stworzenia manifestu surrealizmu.

Prizhorn, zaledwie w ciągu trzech lat, zbudował kolekcję bogatą w 5000 dzieł, stworzonych przez 450 osób zamkniętych w szpitalach niemieckich, austriackich, szwajcarskich, włoskich, francuskich.

Od 1945 roku swoją kolekcje tworzy Jean Dubuffet. Dwadzieścia lat później, kiedy decyduje się przekazać ją do Lozanny (Szwajcaria) kolekcja obejmuje ponad cztery tysiące dzieł (a dokładnie: 4104 prac 133 autorów + ok. 1200 prac tzw. drugorzędnych, o niższej wartości). Miasto decyduje się, aby pod potrzeby kolekcji i nowo tworzonego dla niej muzeum zaadaptować część XVIII-wiecznego zamku Beaulieu. Dziś to swoista „Mekka” wszystkich, którzy zajmują się art brut.

Źródło: POKiS

Skomentuj

comments